wtorek, 8 stycznia 2013

2. scenariusz.


Torbę położył na fotelu i usiadł.
 Dr.: Eddie. Możesz na chwilkę do mnie do gabinetu?
 E: Jasne.
Dyrektor i Eddie weszli do gabinetu.
W tym samym czasie w pokoju do odpoczynku.
Joy i Mara mają coś na imprezkę urodzinową dla Amber.
 P: Zdecydowanie więcej brokatu.
Dziewczyny się uśmiechają.
 P: A i Amber idzie w naszą stronę.
Schowały to coś i udawały, że nic się nie działo.
 A: Ale urodziny. Najgorsze w moim życiu. Gdyby była tu Nina na pewno zorganizowałaby przyjęcie. - Westchnęła.
Willow weszła do pokoju.
 Wi: Masz urodziny? Trzeba zorganizować imprezkę.
 A: Tak Willow. dokładnie.
 Wi: Kiedy ja miałam urodziny pojechałam z rodziną na wakacje na Hawaje. I nie miałam prezentów, ani tortu, tak jak ty. Ale miałam miłość mojej rodziny i śpiewaliśmy piosenki...
 A: Willow!
Wbiegli: Alfie i Jerome. Alfie dał Anbs prezent.
 Al: Proszę kochanie, oto twój prezent.
 A: O, Alfie. Wreszcie ktoś.
Amber rozpakowała prezent.
 A: Bekonowa nić dentystyczna? - Amber zaczęła piszczeć, ale z zamkniętą buzią. Wyszła.
 Al: Nie powiedziałem, że to prawdziwy prezent! Ty! - Wskazał palcem na Jerome'a, pobiegł za Amber.
Wszyscy wyszli z pokoju, został tylko Fabian i Jerome.
 J: Rutter?
 F: Hm?
 J: Coś taki smutny. Coś z Niną?
 F: Tak, najwyraźniej ma od niej list. On jest moim przyjacielem, powiedziałby mi, chyba.
 J: Może... Może, lub... - podszedł do torby Eddie'go i podniósł ją.
 J: Trzymaj. Możesz sam sprawdzić.
 F: Nie można tak.
 J: Nie, nie, nie, nie, nie to będzie tylko sprawdzenie czy coś przed tobą i przed nami.
Jerome rzucił torbę Fabian'owi i ustał przy progu. Fabian zaczął szperać w torbie Eddie'go. Jerome zaczął się cieszyć. W torbie Fabs znalazł list zaadresowany do Fabiana (samego siebie), przeczytał go.
W tym samym czasie w pokoju dyrektora Eddie rozmawia ze swoim tatą.
 Dr.: Dostałem sporo raportów od twojej matki. Jest zafascynowana Patricią. Czemu zerwaliście?
 E: Zapytaj Patricie.
 Dr.: Jest jeszcze dużo dziewczyn w morzu.. Wierz o co mi chodzi.
Edzie zaczął się śmiać.
 E: Jasne.
 Dr.: A jak tam nowa pani?
 E: W porządku. Robimy z nią projekt nasze drzewo genealogiczne. Chyba nie boisz się, że dowiedzą się czegoż żenującego o naszej rodzinie, prawda? - Dodał ze śmiechem.
 Dr.: Nie! Nie!
 E: Tato co jest?
Zadzwonił dzwonek. Dyrektor wygonił Eddie'go z gabinetu.
 E: Ale...
Podrzedł do Fabiana , który mniał jego torbę.
 F: Am... Twoja torba.
 E: Dzięki.
Odszedł i przekręcił głowę w stronę Fabian'a.
Fabian zatrzymał Patricie.
 F: Patrz.
 P: No co?
 F: Eddie miał to w torbie, to jest fałszywe!
 P: Skąd wiesz?
 F: Jest pełno błędów ortograficznych i jeszcze się nie podpisała.
 P: Faktycznie.
 F: On jest w zmowie.
 P: Co ty mówisz.
 F: To, że Sweet jest w zmowie z Victorem, a Eddie ich kryje i nie możemy mu tego powiedzieć.
 P: To nie brzmi jak Eddie którego znam.
 F: Patricia pamiętasz jak Joy zaginęła i nikt ci nie wierzył, jak się wtedy czułaś?
 P: Okej. Co mam zrobić?
 F: Kryj mnie. Dziś po południu.
Na lekcji Dyrektor odwołał projekt drzewo genealogiczne.

1 komentarz: